|
Na przełomie marca i kwietnia 2003 wybrałem się z Klubem Tomka Lipskiego na rejs na Morzu Północnym - reklamowany jako rejs w trudnych warunkach i tak rzeczywiście było. Wracając z Anglii dogoniła nas ósemka w porywach do dziewięciu i była jazda. Przyznam że miałem solidnego stracha. I to właśnie dzięki Tomkowi ten strach przełamałem. Tomek postawił mnie za sterem osobiście pilnując moich poczynań i przyznam że to było najlepsze lekarstwo na stres wywołany warunkami pogodowymi. A pływanie w takich warunkach, cóż wymaga nie tylko odwagi i respektu dla morza ale i umiejętności - a tu Tomek nie szczędził mi czasu na naukę. Dziękuję - było super. Załoga była świetnie zgrana i dopasowana. I dotyczy do zarówno wspólnej pracy na jachcie jak i manewrówki po wspaniałych angielskich i holenderskich pubach. Tak trzymać kapitanie !!!!.
W październiku 2005 odbyłem drugi rejs z Klubem Bluelog na Morzu Polnocnym. Załoga zgrana a przyjaźnie zawarte w czasie tego rejsu trwają do dziś. Szczególnie polecam Wyspy Fryzyjskie i naukę pływania na wodach pływowych. Emocje związane z wyliczaniem głębokości przejścia i późniejszym śledzeniem logu były niezapomniane szczególnie gdy pod kilem zostało mnie niż 0,5 m wody. Zdecydowanie polecam.
Darek Wawrzyniak
Dziękuję Tomkowi Lipskiemu w imieniu swoim i kolegów za zorganizowanie rejsu integracyjnego dla pracowników BSO Polska. Było super i zdecydowanie za krótko bo tylko piątek-niedziela. Za to jacht wielki, że można się ganiać po pokładzie i wspaniały prowadzący Marcin, który dał wszystkim nieobeznanym z morzem wspaniały kurs typu - "wstępny kurs jachtingu w weekend". Bawiliśmy się świetnie i kilka kolejnych osób już połknęło bakcyla morskich przygód i podróży.
Darek Wawrzyniak, BSO Polska Sp z o.o
Rejs na Bornholm
Moj pierwszy raz na otwartym morzu pod żaglami! Wielka przygoda, choć tylko 3 dni. Do tego, choć w sumie
nie wiem nawet kiedy, sporo się nauczyłem.
Maciej Budny
Chorwacja - weekend majowy
Piękna łódka, piękna pogoda, piękny kraj. I jeszcze całkiem niezłe żarcie. Rejs był turystyczno -
szkoleniowy i rzeczywiście od Mariusza (nasz skipper) nauczyliśmy sie bardzo dużo. Oraz zobaczyliśmy, ze
jeszcze więcej dopiero musimy się nauczyć ;-).
Jezeli tylko praca i kasa pozwolą, chciałbym jeszcze do Chorwacji wrócić.
Maciej Budny
Bałtyk - wrzesień 2005
To był mój pierwszy rejs jachtem morskim i jeden z niewielu jakie odbyłem w życiu, głownie na jeziorach
mazurskich. Moje doświadczenie przed rejsem było praktycznie równe zero. Rejs był dobrze przygotowany pod
każdym względem. Pomiło bardzo młodego wieku kapitan Marcin wykazał się olbrzymim doświadczeniem w prowadzeniu
jachtu i wiedzą praktyczną w zakresie nawigacji morskiej, którą dzielił się z nami na bieżąco. Sądzę, że
dzięki temu wzbudzał zaufanie oraz zgranie załogi, która w większości była niedoświadczona. Podczas rejsu
mieliśmy okazję przećwiczyć większość prac wykonywanych na jachcie oraz co było największą frajdą sterowanie jachtem, utrzymywanie kursu (zwłaszcza w nocy), prowadzenie nawigacji, obsługę żagli, manewry podczas
wchodzenia do portu nocą, itp. Na jachcie podczas całego rejsu panowała doskonała atmosfera. Ta krótka wyprawa
zdecydowanie zachęcila mnie do kontynuowania przygody żeglarskiej.
Chorwacja (29 kwietnia - 6 maja 2006)
Rejs majowy organizowany przez BlueLog był rejsem szkoleniowym, na którym część uczestników zdawała egzamin
na patent ISSA. Rejs odbywał się na jachcie typu Bawaria 49. Załoga 10-cio osobowa. Trasa prowadziła z Zadaru
wzdłuż wybrzeża na południe Chorwacji, poprzez wyspy Długi Otok, Kornaty na wyspę Vis i spowrotem przez
Rogoźnicę, Murter do Zadaru. Ogółe przebyliśmy ok 600 mil morskich. Oprócz walorów widokowych uczestnicy
przeszli intensywne szkolenie z prowadzenia i obsługi jachtu, nawigacji klasycznej i wg GSP, prowadzenia
obserwacji na morzu, zapoznali się z prawem drogi morskiej oraz znakami i sygnałami stosowanymi w żegludze
morskiej. Kapitan Mariusz okazal sie osobą o bardzo wysokich kwalifikacjach a jednoczesnie potrafil doskonale
zintegrować załogę. Oczywiście pobyty w poszczególnych marinach wzdłuż naszej trasy zawsze kończyly się
biesiadą w lokalnej tawernie z dużą ilością pysznego jedzenia i piwa. Humory i opalenizna dopisywały też.
Marek Sławiński
Grecja 25.09-06.10 Rejs po Cykladach
Chciałam w kilku słowach opisać swoje wrażenia po pierwszym w życiu (i mam nadzieję, że nie ostatnim) rejsie odbytym z firmą Bluelog. Nie przypuszczałam, że ten sposób spędzania wakacji i zwiedzania obcych krajów może być aż tak interesujący i atrakcyjny. W ciągu dziesięciu dni zwiedziliśmy wyspy Mykonos, Santoryn, Delos, Milos, Kea. Jeden dzień spędziliśmy w Atenach. Piękne widoki, atmosfera greckiego życia oraz miłe towarzystwo sprawiły, że czas płynął szybko, a dobry humor nie ustępował. Nad naszym bezpieczeństwem czuwał Tomek, ale o kolejnych trasach rejsu, wędrówkach po wyspach, czy restauracjach decydowaliśmy wspólnie.... Nasz jacht, który stał się domem na te 10 dni, był przestronny, wygodny, zapewniał komfort i szybkie płynięcie. Załoga kierowała się uwagami Tomka, spełniała wszelkie polecenia. Równocześnie każdy mógł poprosić o lekcję manewrów, by podszkolić swoje umiejętności. Tworzyliśmy zespół, poznawaliśmy się, rozmawialiśmy o wszystkim. Ten rejs pozwolił mi wypocząć, oderwać się od rzeczywistości i panującej w Polsce jesieni. Wróciłam pełna energii, opalona, z telefonami do nowych znajomych... Polecam. Natalia Staszczak
|